Z okazji dnia dziecka postanowiłam przygotować wpis o fitnessie dla dzieci. Czy coś takiego w ogóle nie istnieje?

Zacznijmy od tego, że w żadnym fitness klubie nie ma tego typu zajęć. Albo może nie trafiłam jeszcze na taki klub. Istnieją natomiast alternatywne formy niektórych rodzajów zajęć, które dostosowuje się do możliwości najmłodszych. Generalnie dużym problemem jest znalezienie takiego klubu, w którym dzieci będą mogły ciekawie spędzić czas. Czasem w niektórych z nich są stworzone sale zabaw, na których maluchy mogą się pobawić, ale nie zawsze jest na nich opiekunka, przez co wiele mam ma obawy (w sumie zresztą słuszne, bo bardzo często kącik malucha jest po zupełnie przeciwnej stronie klubu i nie ma możliwości kontrolowania, czy z dzieckiem wszystko jest w porządku). Zdarzają się jednak też kluby, które oferują równoległe zajęcia: mama na jednej sali, a dziecko na drugiej pod opieką instruktora: oboje ćwiczą i pożytecznie spędzają czas.

Pierwszą z możliwości, bardziej taneczną, są zajęcia Zumba Kids. Sądzę, że są to najpopularniejsze zajęcia, i chyba jedyne, na jakie rodzice mogą zapisać swoje pociechy do tradycyjnego fitness klubu. Oczywiście podczas zajęć jest nastawienie na zabawę i oswajanie dziecka z muzyką. Rodzice, którzy sami chodzą na zumbę, chętnie zapisują swoje pociechy na te zajęcia, bo doskonale wiedzą o co w nich chodzi.

Inną możliwością są zajęcia na trampolinach. Zanim mnie część osób zacznie szykanować, że oferuje dzieciom coś strasznie szkodliwego dla zdrowia, polecam zapoznać się z wpisem o trampolinach, który jakiś czas temu pojawił się na blogu. Ponieważ organizm dziecka nie może być poddawany intensywnym wysiłkom, trampoliny służą raczej jako urozmaicenie. Nie ma ich z reguły w regularnej ofercie klubów, ale oferowane są jako dodatek, np. do przyjęć urodzinowych. W tym przypadku skupiamy się raczej na zabawie ogólnorozwojowej.

Przykładowa zabawa: gra muzyka. W tym czasie dzieci mają spokojnie skakać na trampolinach. Nagle muzyka cichnie, a dzieci muszą zatrzymać się w bezruchu. Drugi przykład: dzieci biegają po sali, a muzyka jest włączona. Gdy tylko przestaje grać, dzieci muszą wejść na najbliższą wolną trampolinę.

Ponieważ mam małe dziecko (tak, to świetna wymówka), to zdarza mi się w telewizji zobaczyć od czasu do czasu co jest w ramówce kanałów dla dzieci. Trafiłam kiedyś na super program (nazywał się chyba „fit-dzieciaki”, ale głowy nie dam sobie uciąć), w którym prowadząca tworzyła proste i krótkie choreografie taneczne, bazujące na podstawowych krokach z aerobiku. A to wszystko w akompaniamencie dziecięcych hitów. Powiem wam, że bardzo żałuje, że tego typu zajęć nie ma w klubach, bo może dzieciaki nie patrzyłyby tak niechętnie na wf i wszelką aktywność fizyczną.

Dla najmniejszych, takich naprawdę tycich, są oczywiście zajęcia „fit mama”, na których to głównie mamy ćwiczą. Zapytacie pewnie: skoro mamy ćwiczą, to dlaczego niby są też dla maluchów? Odpowiedź jest banalnie prosta. Do niektórych ćwiczeń dzieci są angażowane, a ich przykłady znajdziecie chociażby na moim youtubowym kanale.

Poza tym zabierając dziecko na zajęcia umożliwia się im kontakt z innymi maluchami. Dzięki temu nasze pociechy stają się bardziej otwarte, nie boją się innych dzieci, chętnie wchodzą z nimi w interakcje, uczą się obcowania w społeczeństwie i co najważniejsze: uczą się od siebie nawzajem. Nie ma nic przyjemniejszego niż patrzeć, jak z zajęć na zajęcia maluchy rozwijają swoje umiejętności 🙂

Ale, ale, zaczynam niebezpiecznie zbaczać z tematu głównego. Fitness dla dzieci powinien być przede wszystkim zabawą. Wszystko to, co kojarzy się nam z fitnessem, powinno stanowić dodatek do zajęć. Takie zajęcia nigdy nie będą trwały pełnej godziny. W zależności od wieku uczestników warto je rozplanować na 30-45minut. Tak samo powinna być w nich rozgrzewka i stretching. Całość natomiast powinna bazować na rozwijaniu podstawowych umiejętności ruchowych i koordynacyjnych. Fitness dla dzieci powinien być zabawą. Krótko mówiąc: powinien on przypominać zajęcia ogólnorozwojowe. Wszystko powinno opierać się na zabawie, a efektem powinno być zaszczepienie u dzieci sportowego, aktywnego bakcyla.

Oczywiście istnieje też cały szereg innych aktywności, którym na co dzień chętnie oddają się dzieciaki, jak chociażby jazda na rowerze czy pływanie. Warto jednak pamiętać, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.

To jak, zorganizujecie swoim dzieciakom aktywny dzień dziecka?

Zapisz

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *