Jak wspominałam Wam niedawno, ukończyłam kurs na trenera personalnego. Wszystkie kursy, w których decyduje się wziąć udział, mają pomóc mi w lepszym wykonywaniu swojej pracy. Kilka kursów już zaliczyłam, ale jeszcze nigdy nie usłyszałam tylu złych słów o instruktorach fitness. Dlatego postanowiłam przedstawić wam różnicę pomiędzy trenerami personalnymi a instruktorami fitness.

Instruktor fitness

Początki typowego aerobiku, z którego wyłoniły się poszczególne zajęcia, datuje się na lata 80 XX wieku. Do jego niezwykłej popularności przyczyniła się znana wszystkim aktorka Jane Fonda, która to nagrała pierwszą kasetę video (!!!) ze swoim treningiem. Instruktor fitness to osoba, która prowadzi zajęcia grupowe w klubach fitness. Zatem pod jej opieką znajduje się od kilku do nawet kilkudziesięciu osób na jednej godzinie zajęć. Trening przeprowadza zazwyczaj w rytm muzyki. Jednak teraz powoli odchodzi się od tego, z kilku powodów:

  • coraz mniej osób uczęszcza na zajęcia choreograficzne (aerobik, step, dance aerobik – wyjątek stanowią zumba i latino)
  • większość zajęć fitness to głównie zajęcia wzmacniające, które mało który uczestnik zajęć potrafi wykonać w rytm muzyki
  • są super instruktorzy, którzy nie mają poczucia rytmu, ale i tak potrafią przeprowadzić zajebiste zajęcia!

Na instruktorze spoczywa ogromna odpowiedzialność, bo tak naprawdę on sam jeden musi zapanować nad grupą ludzi. Dobry instruktor dodatkowo chodzi po sali (nie ćwiczy, nie wykonuje na zajęciach swojego treningu) i sprawdza poprawność wykonywanych ćwiczeń. W razie potrzeby poprawia daną osobę. Nie zawsze można jednak tak bezpośrednio podejść i „zwrócić uwagę” ćwiczącemu. Jeżeli jest grupa kilkunastu osób i nagle tylko jedna źle wykonuje ćwiczenia, to wiadomo, że do niej należałoby podejść i poprawić ją. Ale jeśli ta osoba będzie uważna, a do tego wrażliwa na swoim punkcie, to może się źle poczuć, jeżeli nikomu innemu nie zwrócimy uwagi. Efekt jest taki, że może już nie wrócić. Poza tym na zajęciach fitness musisz spodobać się wszystkim na tyle, żeby chcieli do ciebie wrócić. A przecież nie wiesz, czy nie powiesz czegoś, co nie urazi połowy grupy, bo ma inne poglądy? Zaczynając zajęcia zawsze upewniam się, czy nie przyszedł ktoś nowy. Jeśli tak jest to się przedstawiam i pytam danej osoby, czy nie miała wcześniej żadnych kontuzji, czy ćwiczyła i czy teraz nie zmaga się z chorobami przewlekłymi albo innymi wadami. Musicie mi uwierzyć, że 75% kłamie w tej kwestii. Potem nagle przestają ćwiczyć, ja podchodzę i pytam co się dzieje, a w odpowiedzi słyszę, że nie może robić danego ćwiczenia, bo ma taką i taką kontuzję/uraz/chorobę. Ręce opadają, ale nie jestem w stanie tego przeskoczyć.

Dobór ćwiczeń również nie jest indywidualny. Musi to być tak stworzony trening, aby znalazło się coś dla wszystkich. Tych mniej i tych bardziej zaawansowanych, a także dla tych co chcą schudnąć i dla tych, co chcą wyrzeźbić ciało.

Trener personalny

Zawód trenera personalnego jest również dość świeżym zawodem, a swoje korzenie zawdzięcza kulturystyce, która z kolei ma swoje początki już w starożytności. Trener personalny zazwyczaj prowadzi indywidualne treningi dla jednej osoby. W tym czasie skupia się wyłącznie na jednej osobie i jest w stanie wyłapać wszelkie nieprawidłowości w technice ćwiczeń oraz niedoskonałości postawy czy wady, które uniemożliwiają wykonywanie danego ćwiczenia. Poza tym trener personalny, w przeciwieństwie do instruktora fitness, zanim rozpocznie współpracę z podopiecznym, umawia się na wywiad, podczas którego poznaje daną osobę i jego historię chorobową. Poznaje dokładne preferencje i wie, w jakim kierunku prowadzić trening. Jest też w stanie dokładnie monitorować postępy osoby ćwiczącej, co w przypadku ćwiczeń grupowych jest naprawdę trudne.

Trenerów personalnych najczęściej spotkamy na siłowni, ale dobry trener, to wszechstronny trener. Dlatego czasem możecie zobaczyć jak ktoś prowadzi trening w parku czy w innych miejscach.

Skąd ten hejt?

Po zakończonym kursie naprawdę się zastanawiałam, skąd niechęć trenerów do instruktorów? Przecież duża część fitnessowców, pracuje również jako trenerzy personalni i mają pokończone niezbędne szkolenia (nigdy natomiast na odwrót). Przyczyn może być kilka, a wymienione zostały już wyżej. Otóż trenerzy mogą gardzić instruktorami, ponieważ uważają, że na zajęciach grupowych nie poznajesz podopiecznego i masz w nosie jego potrzeby. Wcale tak nie jest, bo ja ze swoimi grupami trzymam sztamę i znam nawet część ich rodzin (zwłaszcza te młodsze pokolenia). Druga sprawa to fakt, że nie do końca wiemy z jakimi problemami zdrowotnymi zmagają się ćwiczący, podczas gdy trenerowi personalnemu powie się wszystko. Ale ja naprawdę nie mam czasu żeby z każdą nową osobą przeprowadzić wywiad. Przecież wtedy zajęcia by się nie odbyły. Kolejnym powodem jest fakt, że na zajęciach fitness większość instruktorów cały czas ćwiczy, tak samo jak grupa, i nie sprawdza co się dzieje na sali.

Ostatnia sprawa sprowadza się do pieniędzy: trenerzy za trening personalny zarabiają więcej niż instruktorzy fitness, co według niektórych, brak motywacji finansowej, sprowadza się do zaniedbania pracy. Mało zarabiasz, mało się starasz. To nie prawda.

Ale i do niektórych trenerów można mieć zarzuty o to, że układają plany treningowe ogólnorozwojowe, które potem tylko kserują i rozdają podopiecznym mówiąc: ćwicz to przez kolejne 3 tygodnie, a potem pomyślimy nad czymś innym. No i niestety niektórzy zamykają się wyłącznie na pracę na maszynach z siłowni, ograniczając tym samym różnorodność treningową.

Osobiście uważam, że można połączyć obie te funkcje i być jednocześnie dobrym instruktorem fitness i dobrym trenerem personalnym. Trzeba tylko chcieć. Nie raz spotykałam osoby, które nie nadawały się do tej roboty, ale takie zjawisko występuje w każdym zawodzie. Dlatego ja nikogo nie oceniam i nie uważam, że któryś zawód jest lepszy, a któryś gorszy. Ostateczną ocenę mogę wystawić wtedy, jeśli widzę notorycznie daną osobę i to, jak poświęca się podopiecznym(i czy w ogóle). Tym wpisem nikogo nie zamierzałam oczerniać, ani wytykać błędów. To po prostu czyste obserwacje osoby, która korzystała zarówno z usług trenera personalnego, jak i instruktorów. Należy pamiętać, że każdy kij ma dwa końce i czasem warto pomyśleć o tym, skąd wynikają pewne niedociągnięcia w pracy. I wtedy wszyscy będą żyli ze sobą w zgodzie i nikt nikomu nie będzie bluźnił 🙂

Zapisz

Jeśli się podobało, daj znać: