I znów wracamy to pewnej blogowej tradycji. Przyszedł ostatnio dzień stycznia, a więc najwyższa pora podsumować ostatnie 31 dni 🙂

Jedną z największych zmian jest to, że Młody poszedł do przedszkola. Chciałabym tylko zapytać, kiedy to tak szybko minęło, że moje maleństwo już jest pełnoprawnym przedszkolakiem? 😉 O tym, dlaczego zaczął chodzić w styczniu, napisałam osobny post, ale znajdziecie w nim coś więcej niż tylko to wytłumaczenie 🙂 W weekendy i wolne popołudnia staramy się spędzać z dzieckiem czas jak najfajniej i korzystać ze śniegu (pod warunkiem, że smog nie przekracza drastycznie norm). Dlatego wizyta w Łazienkach Królewskich była dla naszej trójki wielką frajdą. Już dawno nie rzucaliśmy się z mężem śnieżkami 😉

Zmiana nastąpiła też w kwestii bloga, a mianowicie: blog znów żyje! 🙂 Mamuśka odzyskała trochę siły, zrelaksowała się i ze zdwojoną energią powróciła do regularnego publikowania. Oprócz podlinkowanego już wpisu mogliście też przeczytać:

One little word i plany na 2019 rok

Sale zabaw dla dzieci w Warszawie – moja recenzja. Część 2

5 ćwiczeń na zgrabne pośladki, które nie obciążają kolan

Jak przygotować dziecko do przedszkola?

Okiem trenera: moje podejście do aktywności fizycznej

Co się jeszcze zmieniło w styczniu? Wróciłam do regularnej aktywności fizycznej i do własnych treningów. Muszę przyznać, że chodzenie na zajęcia jako klient jest ciekawym doświadczeniem. O swoich odczuciach dużo mówiłam na Instagramie, ale dla tych co nie mają ten aplikacji – lub nie słyszeli pogawędki – krótkie streszczenie (przy okazji zachęcam do obserwowania mnie):

Jako instruktor z zawodu zupełnie inaczej podchodzę do zajęć grupowych, gdy sama się na nie udaję. Nie jestem absolutnie obiektywna w tym temacie, ponieważ mam pewne standardy, które sama stosuje i których oczekuję od innych prowadzących. Z drugiej strony wiem, że nie tylko dla mnie są te zajęcia, więc mają one odpowiadać też innym osobom. Z innej z kolei strony więcej spoglądam na innych uczestników, ale patrzę na nich tak, jakbym to ja prowadziła te zajęcia. Czasem mam ochotę podejść do kogoś i poprawić technikę, aby dane ćwiczenie w końcu było poprawnie wykonane 😉 Cały czas staram sobie przypominać o tym, że jestem tam po to, aby samej się zrelaksować i odprężyć, i że nie muszę tak czujnie patrzeć na inne osoby.

Moje wizyty w klubie to jednak przede wszystkim sprawdzenie swoich aktualnych możliwości i powrót do formy. Staram się słuchać własnego ciała i nie forsować się. Z każdym kolejnym treningiem jest coraz lepiej i jestem zadowolona z tego. Nie jest łatwo powrócić po takiej przerwie, ale jest łatwiej wskoczyć na wyższe poziomy treningu.

Miałam też okazję być w ścisłym centrum Warszawy. Wiem, brzmi dosyć paradoksalnie jak na osobę, która się w tym mieście urodziła i nigdy się z niego nie wyprowadzała. Ale prawda jest taka, że mając wszystko w swojej dzielnicy, coraz rzadziej mam potrzebę wybrania się do centrum. Tym razem jednak miałam do odwiedzenia lekarza, a poza tym wybierałam się po książkę do mojego ulubionego teatru, dlatego zdjęcia musiały być 😉

Powoli też szykuję się do powrotu do pracy typowo biurowej czyli copywritingu i prowadzenia firmy. Po dłuższej przerwie muszę na nowo wdrożyć się w rytm pracy, a uwierzcie mi, że nie jest łatwo, jeśli przez ostatnie miesiąca zastanawialiście się przede wszystkim na który plac zabaw zabrać dziecko czy też może zacząć dzień od zabawy klockami 😉 Ach te problemy pierwszego świata 😉

Coraz większymi krokami zbliżamy się też do zakończenia urządzania mieszkania. W tym miesiącu doczekaliśmy się w końcu drzwi (chociaż i tak dwie pary poszły do reklamacji) i tak długo oczekiwanej szafy 🙂 Pozostaje nam czekać na montaż drzwi z reklamacji i reszty list przypodłogowych. Wtedy już oficjalnie proces wykończenia mieszkania zostanie zamknięty. Jak wszystko będzie gotowe opiszę wam potknięcia i niedociągnięcia, z którymi się spotkaliśmy. Po prostu przedstawię wam wpadki z „placu budowy” 😉

Plany na luty? Staram się nie przywiązywać do wszystkiego, ponieważ już dwa razy w tym miesiącu wszystko co zaplanowałam musiałam odwoływać ze względu na przeziębienie Młodego. Na pewno dalej będę szlifować swoją formę i pisać więcej na bloga. Mam nadzieję, że przygotuje też wszystko co niezbędne do wznowienia działalności. Co potem? Czas pokaże 🙂

A jak wam minął styczeń? Jakieś nowości, postępy?

 

 

 

Jeśli się podobało, daj znać:

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close