Jeżeli czytacie mojego bloga od jakiegoś czasu, to z pewnością wiecie, że bardzo lubię swoją pracę. Cieszę się, jak widzę, że po zajęciach, pomimo zmęczenia, z sali wychodzą uśmiechnięte i zadowolone twarze. Szkoda tylko, że w niektórych przypadkach ten uśmiech to oszustwo. W zeszłym tygodniu zarzucono mi, że nie ćwiczę podczas zajęć, a powinnam*. No to teraz pozwólcie, że wyjaśnię wam, jaka jest rola instruktora i dlaczego nie ćwiczy on z wami na każdych zajęciach od pierwszej do ostatniej minuty.

Zanim wypunktuje przyczyny, dodam, że ja zawsze ćwiczę na swoich zajęciach, ale w mniejszej ilości. Nie ma mowy o tym, żebym nie wykonała chociaż kilku powtórzeń każdego ćwiczenia, ponieważ uczestnicy zajęć muszą wiedzieć o jakie ćwiczenie chodzi i jak je wykonać prawidłowo. Dlatego instruktor zawsze będzie z wami ćwiczył, ale nie musi robić tylu powtórzeń i serii co wy. Dlaczego?

To nie jest mój trening! TYLKO TWÓJ!

Ty przychodzisz na zajęcia w określonym celu: chcesz poprawić swoją kondycję, chcesz schudnąć albo po prostu wzmocnić całe ciało. Na tych zajęciach to ty masz się zmęczyć i efektywnie ćwiczyć. Instruktor nie musi. Większość osób prowadzących zajęciach odbywa swoje treningi poza salą fitness. Skoro ty masz określoną ilość treningów w tygodniu, to i instruktor też może ją mieć. Nie wyobrażam sobie, aby zawodnicy zawodów kulturystycznych prowadząc zajęcia jednocześnie ćwiczyli, bo mają swój bardzo rygorystyczny trening, na którym mają dać z siebie 100%. Większa ilość ćwiczeń może prowadzić do zaburzenia procesu budowania masy mięśniowej lub sprawić, że rozrośnie się ona ponad ich plan. Aha, bo to też słyszałam: TO NIE JEST PRZEJAW LENISTWA!

Instruktor MUSI sprawdzać poprawność techniki.

Jeżeli będziesz ćwiczyć źle, to albo zrobisz sobie krzywdę, albo sprawisz, że ćwiczenia nie przyniosą żadnych rezultatów (lub będą znikome). Poprawna technika to klucz do sukcesu. Na treningu personalnym trener nigdy nie ćwiczy. Powtarzam, NIGDY!!! Dlaczego? Bo liczy za ciebie ilość powtórzeń, a do tego sprawdza, czy ćwiczysz prawidłowo. I trenerów na siłowni nikt się nie czepia, a instruktorów fitness tak. Tak samo jak robi trener, tak też robi instruktor fitness na zajęciach grupowych. Jeżeli podczas jednej godziny pod moją opieką jest kilka osób i każda z nich ćwiczy źle, to do każdej muszę podejść i ją poprawić, jeżeli wydawane przeze mnie komunikaty do grupy nie skutkują. Prawda jest taka, że ludzie oszukują z techniką, żeby tylko ćwiczenia były mniej męczące. Ale taki sposób ćwiczenia jest zupełnie bezsensowny. Nie jestem w stanie sprawdzić prawidłowej techniki każdego, ćwicząc w tym samym czasie. Nawet podczas zwykłych ćwiczeń cardio. Często dopiero wejście pomiędzy ćwiczących i dokładne przyjrzenie się im pozwala dostrzec wszystkie popełniane błędy. Przykład: ćwiczenie: deska. Wzrok powinien być skierowany do podłogi. Jeżeli zacznę kręcić szyją na prawo i lewo, to osoby dopiero uczące się tego ćwiczenia pomyślą, że tak powinno wyglądać i też będą kręcić głową. A po co? Patrząc cały czas w dół nie widzę nic. Dlatego muszę pokazać ćwiczenie, chwilę zaczekać i dopiero pójść pomiędzy ćwiczących. Gdy widzę, że nie jest ok, wtedy wracam na matę, jeszcze raz tłumaczę technikę i jednocześnie pokazuje ćwiczenie. Jak tylko upewnię się, że wszyscy ćwiczą prawidłowo, to i ja dołączam do grupy i ćwiczę z nimi do końca.

Instruktor dba o twoje bezpieczeństwo.

Poprawna technika to nie jedyny problem, który może zaważyć na bezpieczeństwie. Czasem zdarzają się sytuacje losowe i ktoś może poczuć się gorzej. Wtedy instruktor powinien zareagować, podejść do takiej osoby i sprawdzić co się stało. W ostatnią sobotę podczas jednych zajęć dziewczyna nagle się zatrzymała i zaczęła się kurczowo łapać za brzuch, zgięła się w pół. Jak tylko to zobaczyłam, grupie wydałam komendę co mają robić, a sama pobiegłam do tej dziewczyny sprawdzić co się dzieje. Całe szczęście okazało się, że to była zwykła niestrawność i dziewczynie TYLKO zrobiło się niedobrze. Zbyt późno zjadła przed treningiem, a skacząc źle się poczuła. Jednak brak reakcji świadczyłby o mnie źle. Tak samo jest wtedy, gdy widzę, że 3/4 grupy podczas drugiej serii zaczyna opadać z sił. To dla mnie jasna informacja, że uczestnicy kolejnej nie zrobią – nawet jeżeli ja mogę, to nie znaczy że inni tak. To też ważny aspekt pracy instruktora. Dużo osób opowiadało mi, że chodziło do takich instruktorów, którzy patrzyli tylko na siebie i robili zajęcia pod swoje możliwości i to im nie odpowiadało.

Zajęcia na które uczęszczasz, nie są jedynymi, które instruktor musi poprowadzić danego dnia.

Albo nawet w tym samym tygodniu. Mając 10 godzin zajęć tygodniowo nie mogę na każdych z nich wykonać pełnego treningu, bo w efekcie już po połowie moje ciało odmówi współpracy. Instruktor musi na każdej godzinie zajęć pokazać prawidłową technikę, musi zachować czujność umysłu i mieć całe zajęcia pod kontrolą. Prowadząc kilka godzin jednego dnia, na ostatnim treningu nie miałabym prawdopodobnie już siły nawet na rozgrzewkę. Dlatego pamiętaj o tym, że nie tylko ty ćwiczysz z instruktorem danego dnia. Są też inni. I oni też oczekują wiele od instruktora. A instruktor i tak zawsze pokazuje ćwiczenia na 200% swojej mocy.

Instruktor też musi dbać o swoje zdrowie

Każdy ma inną wytrzymałość organizmu i u instruktorów/trenerów jest ona wyższa niż u większości uczestników zajęć. Jednak instruktor też człowiek i tak samo jest narażony na kontuzje i przetrenowanie. Robiąc danego dnia 1000 powtórzeń przysiadów prędzej nabawię się zapalenia mięśni, niż szybciej osiągnę rezultaty. Mięśnie mają swoją wytrzymałość i potrzebują regeneracji. Dlatego też, żeby móc poprowadzić kolejne treningi w tygodniu, instruktor oszczędza się na zajęciach (zwłaszcza jeśli ma też w planach swoje własne treningi). Robi to po to, żeby na kolejnych zajęciach nie udawać, że jego pokraczna technika jest prawidłowa, a tak naprawdę wynika z bólu.No i na sam koniec…

Instruktor też człowiek

Tak samo jak ty może mieć gorszy dzień. Może go łapać choroba i przez to się źle czuje. W przypadku kobiet miesiączka też bywa kłopotliwa i powoduje przykre dolegliwości, które wcale nie zachęcają do ćwiczeń. Dlatego warto być wyrozumiałym dla instruktora.

Pamiętajcie też, że każdy instruktor ma swój własny styl i swoją wizję prowadzenia zajęć. I ja akceptuję każdą wizję, każdego instruktora, ale mam też swoją. Nikomu nic nie narzucam i nie nakazuję. Dla mnie wyznacznikiem tego, czy na danej godzinie zajęć mogę wykonać cały trening z grupą, jest prawidłowa technika. Czasem pokażę tylko kilka powtórzeń, a potem przez resztę czasu będę całą grupę poprawiać (a to zabiera czas). W większości jednak, po kilku komunikatach, wszyscy ćwiczą dobrze. I ja wtedy nie mam się do czego przyczepić. Są też różne rodzaje zajęć, na których sposób prowadzenia jest zupełnie inny i wtedy instruktor cały czas ćwiczy. Nawet na zajęciach choreograficznych, gdy grupa uczy się układu, na sam koniec instruktor sprawdza, czy udało się wszystkich nauczyć kroków.

Gdy prowadzę zajęcia moja rola się zmienia. Już nie jestem tylko instruktorką, z którą możesz przed zajęciami pogadać. Gdy zaczyna grać muzyka, skupiam się w 100% na grupie. Dokładnie obserwuje każdą osobę i każdy jej ruch, dostrzegam błędy i widzę też prawidłową technikę. Ale to nie jedyna moja rola. Kiedy ze mną ćwiczysz, zaczynam za ciebie odpowiadać. Bo znane są mi historię, gdy uczestnik zajęć skręcił sobie kostkę i pociągnął do odpowiedzialności instruktora, bo ten nie powiedział jak stawiać nogi na stepie. Chcę uniknąć takich sytuacji, dlatego będę chodzić po sali pomiędzy uczestnikami i będę wymagać. Bo dla mnie bezpieczeństwo, prawidłowa technika i zaangażowanie to klucz do osiągnięcia wyznaczonych sobie celów.

Zachęcam was do dyskusji na ten temat. Czy chodząc na zajęcia grupowe oczekuje poprawnej techniki czy wolicie gdy instruktor ćwiczy i nie zwraca uwagi na grupę?

*P.S. Gdy to usłyszałam, to po raz pierwszy zrobiło mi się tak naprawdę przykro. Poczułam się tak, jakby moje zaangażowanie w bezpieczne zajęcia, było nic nie warte. Szkoda. Zwłaszcza że nowo przybyłym osobom zawsze tłumaczę, że mają mnie też słuchać, a nie tylko na mnie patrzeć i że jak ja się zatrzymam, to nie znaczy, że to koniec serii.

Zapisz

Zapisz

Jeśli się podobało, daj znać:
  • Sirobuz

    Trenerzy personalni nie ćwiczą, bo boją się przyznać, że są słabi i ich podopieczni mają lepsze wyniki! 😛

  • No aż się we mnie zagotowało. Współczuję, że musisz tłumaczyć ludziom takie oczywiste rzeczy… Mam nadzieję, że Twoi zleceniodawcy rozumieją to wszystko i nikt nie ma do Ciebie pretensji po tej skardze.

    • Nie wszyscy znają kulisy wykonywania każdej pracy. Niestety, nie każdy instruktor będzie pasował każdemu. I to jest ok, bo dzięki temu jest duże zróżnicowanie w klubach. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby uczęszczać na zajęcia z własnej woli, a nie z musu i braku wyboru.

  • Fasolowa_ola

    Ja wręcz mam odwrotnie – lubię jak instruktor nie ćwiczy, bo wtedy wiem że zwraca uwagę na to jak ja (i inni uczestnicy zajęć) ćwiczę 🙂

    • Miło mi to czytać 🙂 Widać, że doceniasz zaangażowanie instruktora 🙂 Dziękuję w imieniu swoim i innych instruktorów 🙂

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close